Ten trzeci
Filed in Uncategorized March 25, 2008, 11:42 pm by mamalenyPlus dwie górne jedynki i szczerba w tak zwanym pomiędzy.
Pisanka
Filed in Uncategorized , 11:36 pm by mamaleny
Był z nami w te świętaTadek, uszczerbion nieco, mężnie i po chrześcijańsku nadstawiający obolałą twarz wścibskiemu wskazującemu Młodej. Wskazujący uruchomił się niedawno. Wskazujący jest mocnym akcentem naszych poranków.
Byli też z nami J. P. Olaf.
Olafa zaatakowała wiosenna dziewczyńska, tfu, tfu, czapa, w sukurs spieszy Przerażony Ojciec.
Byliśmy świadkami PREMIEROWEGO występu duetu JLo.
A potem wszystkich nas osmaliło słońce, bo takiej zimy tej wiosny jeszcze nie było!
niedziela
poniedziałek
wtorek
Czapens na pierwszy dzień wiosny
Filed in Uncategorized March 21, 2008, 12:38 am by mamalenyTopić Marzannę czy nie topić? Jeśli to, tak jak zawsze mi się wydawało, oddanie rzeczy ich własnemu biegowi, to pewnie utopienie laleczki w umywalce nie będzie się liczyć. Czyli nie topić. Baby gnieść za to, baby piec. Czapens na dobry początek wiosny.
Wymięk
Filed in Uncategorized , 11:13 pm by mamalenyTo dziecko stanowczo za szybko się rusza.
Trochę wymiękam. M. myśli, liczy i pisze, a ja walczę z żywiołem i szukam namiarów na dobrego egzorcystę. Nasze kruche maleństwo naderwało dziś ojcu ucho. But patrzy z wdzięcznością na płot.
W czwartek w metrze skończyłam briefing for a descent into hell i do tej pory nie mogę się otrząsnąć.
Mimo że mamy wstać rano do pracy zamiast spać wspominamy niezwykłe zdarzenia
Filed in TATA_Inc, Lubimy March 10, 2008, 2:45 pm by TATA_IncorporatedMamaleny szturcha mnie żebym od siebie coś napisał. Kid A postuluje żeby już się nie wkręcać w rokowe piosenki tylko wydorośleć i przed trzydziestką zacząć czytać poezję. To proszę:
Były przepiękne.
Były kobietami.
Że poczynaliśmy sobie nieśmiało, że
rozmawialiśmy z nimi o świętych duchach, Bogu, kosmosie,
że czytaliśmy im swoje wiersze
zanim odważyliśmy się na pierwsze dotknięcie, od którego
do pierwszego pocałunku było jeszcze wiele kilometrów drżenia,
czyniliśmy dobro. Jeśli nawet
marzyło nam się
bezceremonialne chwytanie za pierś jak za futbolówkę
albo rżnięcie “od tyłu, na stojąco i w butach”,
postępowaliśmy inaczej.
Powoli.
Ostrożnie.
Nieumiejętnie.
Z lękiem.
Odbite w naszych oczach wiedziały, że są motylami.
Jeszcze przyjdzie tu po nas anioł z powietrzną trąbą.
Sprawi, że pewnego pięknego dnia wypierdolą nas z pracy.
Zabiorą nam mieszkania.
Odejdą od nas żony.
Będą się dziać rzeczy straszne.
I znów staniemy się wolni.
Jacek Podsiadło
Nie wiem czy mniej infantylnie niż wcześniej. Ale może przynajmniej komentarze się ożywią…
Tymczasem zmagam się z artykułem na konferencję żeby ten anioł jeszcze trochę z trąbą poczekał.
Panowie w Polsce - “Control” już w kinach !!!



























