Ta ostatnia niedziela…
Filed in Uncategorized December 21, 2008, 12:50 am by mamalenyWigilie zakładowe, pożegnalne przyjątko w żłobku, pożegnalne tapaski, dziś pożegnalne czytanie Kopciuszka. Tęsknota a priori już trochę ściska.
Nie uda się jednak pożegnać nas na dobre. Będziemy wracali. Sorry Winnetou.
Pudła atakują, na wszelki wypadek już teraz życzymy Wam dużo dobrego na Święta!
(pierogi, pierogi, pierogi, pierogi, pierogi, pierogi)
Party people
Filed in Uncategorized , 12:33 am by mamalenyBo się żegnaliśmy. Bo przyjechał Tadek. Bo Julka chwyciła za aparat.
Nobla za pomysł usypiania młodzieży na “Krzysia szatniarza”! Chyba wracamy do świata żywych.
Nazajutrz chłopaki raniutko o 14 pojechali do macierzy, a Młoda raz jeszcze poprosiła o bindi.
Łańcuchy
Filed in Uncategorized , 12:22 am by mamalenyJak nakazuje tradycja, niektórzy nic nie pamiętają. Reszta ustala wersję oficjalną. Są też namacalne dowody na to, że wszystko odbyło się pomyślnie.
Jaurisova moja miłość
Filed in Uncategorized December 2, 2008, 1:15 am by mamalenyMiesiąc temu po raz pierwszy zapachniało świętami. Hanka, Hanka i Lenka, baranek Shaun, kipisz w wannie (zaklęty w moim telefonie), mufiny, herbata z rumem, pierwsza zamieć, więcej herbaty z rumem, zupa čočková, magiczna ryba, co to zawsze na brzuch spada, doktryna mañana, Pi i Sigma, zestaw antydepresyjny, po którym nie pamiętam już nic więcej, bo skoczył mi cukier. A, pierniki. I pierzyna. Kokoszka, co łepek ukręciła i frrrrr. Skondensowana pigułka ciepła. Aparat niestety umarł mi z głodu na samym początku.
W sprawie odgrzewanych knedlików z jajkiem poszła już petycja do Strasburga. Ręce precz od knedlików!

























