Zielone KK

Minako przywiozla gościniec, zgaduję że KK były o smaku zielonej herbaty. Kalorie oczywiscie napisali jak trzeba.

Bita śmietana z truskawkami i czarna fasola. Żegnamy się nadal, ci co zostają zbijają się w ciasną gromadkę, bo tak raźniej.

Julia i Lena przepadły na dwie godziny na pięterku, znaleźliśmy je tak jak widać. A potem Celtics niestety nie zdobyli mistrzostwa, tyle nerwów na nic. Playoffy stopniowo odsypiamy, przegrali o 5 nad ranem, a u nas od 3 rano już słońce w zenicie i znów wszyscy mają syndrom doktora Fleischmana na Alasce.

Trzymamy kciuki za nowych starych i nowych starych z odzysku, niech ich fala uniesie wysoko i poniesie daleko.

Lato. I Marek ma urodziny.

dsc_7895.JPG

dsc_7897.JPG

dsc_7902.jpg

dsc_7925.jpg

dsc_7931.jpg

dsc_7947.jpg

dsc_7948.jpg


Plemię, Ssss i Hektor

Banda rozjeżdża się po świecie, na wiele długich miesięcy. Czasem z internetem, czasem jednak bez. Ta ostatnia niedziela i w ogóle. A ja tak nie cierpię pożegnań. Dobrze robi wiadomość o oliwnym końcu-świata-jaki-znali za wielką wodą. No to za wielkie końce i pocżątki!

tribe1.jpg

tribe3.jpg

tribe4.jpg

tribe6.jpg

Zaprzyjaźnione plemię:

tribe7.jpg

tribe8.jpg


Girls’ zone+ revisited

dsc_7766.jpg

dsc_7767.jpg

dsc_7779.jpg

dsc_7780.jpg

dsc_7789.jpg

dsc_7791.jpg

 dsc_7803.jpg

dsc_7762.jpg

dsc_7823.jpg

dsc_7827.jpg

dsc_7849.jpg

Widzieliście kiedyś jak trzylatek obsługuje i-telefon? Szczęka na podłodze.


Prawy dolny róg

bete-noire-1.jpg

bete-noire.jpg

Babcia i “czarna owca” (nie, nie Lena).

A ogród rozkwitł jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Pomidorki jak ta lala.