Stare ale jare - czyli biblioteka małego człowieka
Dziś będzie z innej mańki, a mianowicie kulturalnie. Pamiętacie?
A to?
No właśnie, genialna Lokomotywa, kultowy Słoń Trąbalski. Stare ale jare.
Ale, ale… Cóż to dynda u pasa Trąbala?
I jeszcze pan Hilary..
Czy tylko ja widzę w tym znak czasów?
I jeszcze jedna niespodzianka - oto niespodziewanie na scenę wkracza…
PLASTUŚ! Albercik - uratowani!!!
Młodej czytamy na razie Mistrza i Małgorzatę, bo tak się akurat złożyło. Śledzi wątek Piłata (”smutne jest twoje życie hegemonie”), przy ciekawszym moskiewskim zasypia jak złoto.
A Mamaleny poleca “Pawia królowej”, choć tego akurat dziecku poczytać się nie da.







Hej! Super dziewczyna Wam rośnie! My tak po cichutku śledzimy Waszego bloga (tylko nie mamy śmiałości komentować) i tak sobie wspominamy jak to było te kilka miesięcy temu :)))
Oj my też na etapie lektur z dzieciństwa. Lokomotywę to już z pamięci. Inaczej nie idzie zasnąć.. to tak to to tak to to tak to to tak… Jeszcze Małpa w Kąpieli jest na topie (gdzie ukrop ciecze tam palec wsadzi) Tylko ostatnio preferujemy wydania przystosowane do samodzielnej lektury (ogryzanie, rzucanie i inne aktywności małych zwinnych łapek)
Życzymy najlepszego Malutkiej i jej rodzicom. Czekamy na fotę tych pierwszych uśmiechów :)))
My na etapie nasłuchiwania pierwszych wypowiedzi to znaczy Rafał juz zaliczył okrzyk rozszyfrowany jako tatatatatatatata ale pocieszam sie że podobno mama trudniej wyartykułować
A później do nauki czytania polecam polskie komiksy Baranowskiego
Żeby od wczesnej młodości czuła opary absurdu:
Entomologia: Istna mgła angielska. I jak tu trafić do następnego obrazka?
Profesorek: Muszę przyznać, Entomologio, że mam na ten temat mgliste pojęcie. Ale, ale! Jak poznałaś, że to jest mgła angielska.
Entomologia: Po szwajcarskim akcencie.
Profesorek: Przecież po szwajcarskim akcencie poznajemy dziury w serze?!
Entomologia: Dziury w serze poznajemy po zapachu.
Profesorek: Po zapachu poznajemy V symfonię Beethovena! Widzisz, wszystko się nam poplątało w tej mgle.
czy inny nieśmiertelny cytat:
Wódz: Dzisiaj będę straszny, opowiem wam dowcip…
Indianin 1: Ten o gąsce Balbince?
Indianin 2: Ależ wodzu, co wódz!
Wódz: To ja przepraszam.
Hej kochani widze że Wy też jeszcze nie śpicie. Z takimi lekturami (mistrz i m.) i muza z Brother Where Art Thou w tle Lena zostanie zapewne jakąś wielką mistyczką albo ekscentryczną artystką..Dzieki za przypomnienie cudownej kolysanki z Brother - a w ogole to znalazłam jeszcze jedną pieśń z tego filmu na you tube mianowicie taki klasyk gospel Down to the River to Pray, ale juz nie w filmowej wersji tylko w monumentalnym wykonaniu the Atlanta Gay and Lesbian Chorus. Koniecznie puśćcie Lenie żeby kontynuować jej muzyczną i religijną edukację!
http://www.youtube.com/watch?v=dfUZV91RV_s
ściska Was stara Folta nocną porą
Gosiu! Jak miło Cię tu zobaczyć! Podglądam co i rusz waszego Conana Niszczyciela i zaczynam zastanawiać się skąd ja wytrzasnę pancerne książki kiedy i Lenka sił i zębów nabierze. A komentuj śmiało, bo my złaknieni jesteśmy interakcji.
Adam trafił w dziesiątkę - Podróż smokiem Diplodokiem jest na szczycie listy przebojów biblioteki małego człowieka. Mój egzemplarz niestety zaginął zdaje się w zawierusze przeprowadzkowej (ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…).
Folto kochana, będziemy małej puszczać to wykonanie do upadłego. Tak w ramach nurzania (się) w oparach absurdu. To będzie Lenki pierwsze szczepienie…
PS Tata Inc. pracuje już nad filmową wersją uśmiechów (znów kłania się Bernard Black)